Uczucia w biznesie to czynnik, którego nie da się całkowicie wyeliminować.

Przecież nie jesteśmy cyborgami, a przecież ponoć i te mają jakąś sztuczną, ale jednak sferę uczuć. Jak to z tą uczuciowością jest? Przeszkadza, motywuje, ogranicza, wspiera? Porozmawiałam o tym z pedagogiem zdrowia, która zajmuje się tą strefą duszy człowieka – Anią Czupryniak-Fabiniak. Z Anią spotykam się co jakiś czas w Loży Czarodziejek, w której rozmawiając o swoich działaniach i działalnościach często uczucia mają głos.

Dlaczego uważasz, że praca z emocjami jest ważna?

Mam poczucie, że zwłaszcza we własnej działalności, kiedy jesteśmy przywiązane do swoich projektów i strategii, emocje czasem biorą górę nad racjonalnym myśleniem. W biznesie, podobnie jak w życiu, warto rozwijać własne emocjonalne kompetencje po to aby myśleć racjonalnie a nie uczuciowo. Bo zwyczajnie są takie sytuacje, kiedy myślenie racjonalne, tzw.: chłodne spojrzenie, z dystansu, wychodzi nam na korzyść. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy ktoś skrytykuje nasze narzędzia czy wprowadzane na rynek produkty, a my zamiast spojrzeć na tę krytykę, z dystansu, zaczniemy tworzyć w głowie katastrofalne scenariusze? I ostatecznie wycofamy się z rynku, albo wypuścimy nasz produkt, bez przekonania o jego skuteczności. Praca z emocjami, pomaga zatrzymać się i przeanalizować sytuację, pod kątem pytań a następnie poprzez dotarcie do odpowiedzi, podjąć decyzję. Praca z emocjami, pomaga w wyborze nie tylko reakcji, na wspomnianą w przykładzie krytykę, ale także w podjęciu decyzji, co z tą krytyką zrobić dalej. Z pewnością, z dystansu, nie damy sobie podciąć skrzydeł, ale też nie pozwolimy sobie na huraoptymizm.

Co sądzisz o wykorzystywaniu emocji i emocjonalności w biznesie?

Myślę, że jeśli mowa o wykorzystywaniu, to trochę mowa o manipulowaniu emocjami. A to zawsze droga, która prowadzi na manowce. Nie mam nic przeciwko okazywaniu emocji w biznesie, ale z punktu widzenia kompetencji. To znaczy wiedzy, doświadczeń i postawy, jaką kierujemy się w życiu. Emocjonalność jako taka, wbrew pozorom, nie jest zła. Pod warunkiem, że jest autentyczna a nie wykreowana na potrzeby jakiegoś spektaklu biznesowego.
Mam wrażenie, że samo słowo: „emocjonalność” kojarzy się ogólnie z kobietami i z wybuchami emocji nagle i w sposób niekontrolowany. To oczywiście taki czarny PR dla emocji i samych kobiet. I ja próbuję go trochę odczarować, zajmując się zdrowiem emocjonalnym kobiet. Towarzyszę kobietom w zmianie jakości ich życia, poprzez świadomy kontakt z własnymi emocjami. Uczę oswajania się z nimi, podpowiadam, jak można dotrzeć do źródeł własnych, czasem nieuświadamianych reakcji emocjonalnych, wspieram w rozwijaniu kompetencji emocjonalnych. Zachęcam do dawania sobie przestrzeni na uważne przyjrzenie się temu aspektowi życia, tu i teraz, w ramach profilaktyki zdrowotnej.

Czy uważasz, że jest jakaś granica, której nie można przekroczyć?

Owszem. To granice, które ma ktoś inny. W emocjach, zwłaszcza silnych, zdarza się nam zapomnieć i podnieść na kogoś głos. Mawia się, że język komunikacji, za pomocą emocji, to język serca, empatii. I w istocie tak jest. Tylko warto pamiętać, że tę empatię postrzegamy jedynie w odniesieniu do innych osób. Zapominamy, że wszystko ma swój początek, w nas samych. W tej relacji, którą mamy same ze sobą. A ta relacja często podszyta jest złością, której fundamentem jest ignorowanie własnych potrzeb.
Przeprowadziłam badanie ankietowe na 100 kobietach i 64% z nich deklarowało, że nie radzi sobie ze złością. Tu jest problem zasadniczy. Ludzie, w zdecydowanej większości, nie panują nad złością. Nie radzą sobie z najbardziej pierwotną emocją. A dlaczego tak jest? Bo nie mają wystarczającego kontaktu z własnymi emocjami. Nie wiedzą, że część ich reakcji to automatyczne reakcje, wynikające z przekonań a nie z faktów. Nie są świadomi, że wszelkie reakcje, podszyte złością, to informacje o ich niezaspokojonych potrzebach, które w ten sposób manifestują się. Niektóre osoby deklarują, że nie panują nad sobą, bo przeżywają stres. Stres staje się wymówką dla wielu osób a nie wskazówką, że warto byłoby dotrzeć do źródeł. Bo złość jest zawsze wierzchołkiem góry lodowej i ujawnia się nie proszona.
Wiadomo jest, że od urodzenia, potrafimy się złościć, więc ta emocja będzie nam towarzyszyć zawsze. Ale to tylko emocja. Przybiera na sile, kiedy karmimy ją zagłuszając informację, jaką nam przynosi ze sobą. Warto wiedzieć, że najpierw jest potrzeba a za nią idzie złość. Ignorowanie własnych potrzeb i jednoczesne tłumienie złości, u ludzi dorosłych najczęściej skutkuje agresją lub autoagresją (nadużywanie alkoholu, objadanie się, zbyt pochopne stosowanie środków przeciwbólowych).

Zdrowy Rozwój/Ania Czupryniak-Fabiniak Anna Czupryniak – Fabiniak pedagog zdrowia, redaktor merytoryczna ogólnopolskich portali o zdrowiu i rodzicielstwie; od 12 lat związana z psychologią zdrowia i choroby, edukacją zdrowotną i publikacjami; edukator diabetologiczna, autorka scenariusza warsztatów prozdrowotnych dla Światowej Organizacji ds. Migracji, publikująca w czasopismach: SENS Magazyn dla Diabetyków, Aktywni,  W czepku urodzone. Twórczyni marki Zdrowy Rozwój – wspiera kobiety w rozwoju kompetencji emocjonalnych; http://rodzinnelove.eu/autorka/

Zdrowy Rozwój/Ania Czupryniak-Fabiniak

Jaki ma wpływ takie wykorzystywanie emocji, na nas samych?

Jeżeli panowanie nad emocjami rozumiemy jako tłumienie emocji albo odreagowywanie, to będziemy powielać schematy działań, których efekt nie będzie nas zadowalał. Będziemy chcieli zmieniać innych ludzi, miejsca i z chęcią poszukamy wymówek. Takie podejście skutkuje kiepską komunikacją i toksycznymi relacjami.
Emocje są częścią nas. Nie ma mowy, żeby ich nie przeżywać w codziennym życiu. Chyba, że cierpimy na zaburzenia w tej sferze.
Jako niemowlęta komunikowaliśmy się ze światem, od początku jedynie za pomocą emocji. W miarę, jak dorośliśmy wskoczyliśmy w pancerz języka werbalnego, który aktualnie zastępujemy językiem wirtualnym.
Najbardziej istotne, dla nas, dla jakości relacji międzyludzkich i dla naszego zdrowia, jest aby umiejętnie odczytywać własne emocje. Wiedzieć dlaczego czuję to, co czuję? I czy warto nad tym popracować czy po prostu wystarczy, jak zrobię dla siebie coś miłego?
Z emocjami jest trochę, jak z pieczeniem chleba, takiego na prawdziwym zakwasie. Trzeba regularności, pewnych rytuałów, czasu przeżytego w ciszy i skupieniu aby usłyszeć własne myśli, którymi się karmimy każdego poranka. To taka higiena emocjonalna. Warto dać sobie taki czas, nie chodzić na skróty i nie szukać substytutów aby móc dostrzec, jak dalece czasem żyjemy od naszych wartości. Skupienie i uwaga bardzo pomaga w osiągnięciu potrzebnego dystansu, i skonkretyzowaniu życiowych priorytetów. Wówczas potrafisz podejmować decyzje w zgodzie ze sobą i w poczuciu wolności emocjonalnej.

Czy nasza własna emocjonalność w biznesie pomaga, czy przeszkadza?

Uważam, że pomaga, bo czyni nas autentycznymi. Nie ma takiej sytuacji biznesowej która nie wyciągnie z nas jakichś emocji. Kiedy budujesz własny biznes, emocje towarzyszą ci na każdym kroku, bo zależy ci, na tym aby wszystko rozwijało się w kierunku sukcesu. A kiedy powinie ci się noga, do głosu także dojdą emocje.
W każdej sytuacji, biznesowej czy życiowej, nie o emocje same w sobie, chodzi, tylko o sposób ich uzewnętrzniania, o ich wpływ na naszą mentalność, decyzyjność, postawę ciała, ton i brzmienie głosu. Ktoś powie, można to wyćwiczyć. I tak i nie.
Wyobraźmy sobie kobietę, która na zewnątrz świetnie sobie radzi z emocjami, a w głębi siebie, jest jednym strzępkiem nerwów, wątpliwości i stoi na granicy depresji. Co robi, po wyjściu z sytuacji biznesowego spektaklu? Odreagowuje. Na kimś, na czymś, na sobie. A zatem jej reakcje wyuczone, to nie jest spójność i autentyczny kontakt z własnymi emocjami. Odreagowywanie jest jej potrzebne dla równowagi, ale bywa zgubne w konsekwencji, bo można sobie wyobrazić scenariusze jej życia, w którym ktoś, na kim odreagowywała, w końcu ma dosyć. Albo kiedy jej własny organizm odpowie reakcją chorobową, na tę nierównowagę tego, co ona czuje naprawdę a co myśli, że czuć powinna, w danej sytuacji.
Tkwienie w takiej dwoistości, przyczynia się do zaburzeń nastroju, blokady osiągnięć życiowych i somatyzacji emocji. To droga, na której końcu są drzwi, z napisem: terapia.

Jak sobie radzić z trudnymi emocjami w prowadzeniu biznesu?

Trudne emocje, to są nadal po prostu emocje. Zależy, co dla nas jest trudne osobiście? Trudną emocją może być wspomniana już złość, bo jej tłumienie, wzmacnia ją. Trudny może być wstyd, ale jak mawia Brene Browne, jest on oznaką wrażliwości i w sumie odwagi.
Warto powiedzieć, że nie ma złych i dobrych emocji. Złe i dobre są reakcje emocjonalne. Złe są te, które nie służą ani tobie ani nikomu z twojego otoczenia. W biznesie polecam bycie asertywną. To taka postawa, która jest złotym środkiem pomiędzy byciem agresywną a uległą. I zakłada, że wszyscy mamy równe prawa w kwestii ochrony własnych praw i uczuć.
Bycie asertywną bierze się z pracy nad sobą, nad wartościami, jakimi kierujemy się w życiu. Nad pozwoleniem sobie na mówienie NIE, tam gdzie TAK, oznaczałoby przekroczenie naszych granic. Nie ma sensu wymuszać na sobie ugrzecznionego uśmiechu, w sytuacji, w której bliżej jest nam do odwrócenia się na pięcie i zabrania ze sobą własnego laptopa. A przy tym, mamy pełną świadomość i gotowość, na usłyszenie takiego samego NIE, z drugiej strony.
Taka postawa, także wynika z autentycznego dbania o siebie i innych. Jest w niej empatia i jest w niej miejsce na zdrowy rozwój 
Jak sobie radzić? To proste – werbalizować emocje. Wbrew obiegowej opinii, mówienie o tym, co się czuje, nie wzmaga tego uczucia, tylko pozwala dostrzec tło. W moim kursie online, w którym brało udział 50 kobiet, podpowiadałam jak radzić sobie ze złością, w bezpieczny i nieinwazyjny sposób. (nowa edycja kursu jesienią). Dlatego szczerze zachęcam do mówienia, pisania i innych (nie krzywdzących nikogo) sposobów wyrażania trudnych emocji.

Anna Czupryniak – Fabiniak

pedagog zdrowia, redaktor merytoryczna ogólnopolskich portali o zdrowiu i rodzicielstwie; od 12 lat związana z psychologią zdrowia i choroby, edukacją zdrowotną i publikacjami; edukator diabetologiczna, autorka scenariusza warsztatów prozdrowotnych dla Światowej Organizacji ds. Migracji, publikująca w czasopismach: SENS Magazyn dla Diabetyków, Aktywni,  W czepku urodzone.
Twórczyni marki Zdrowy Rozwój – wspiera kobiety w rozwoju kompetencji emocjonalnych. Pisze na www.rodzinnelove.eu